Dylematy podglądacza czyli wizja do rewizji…. Cz. 1

Złowrogie Widmo Wielkiego Brata straszy za każdym rogiem coraz bardziej przerażonych wszechobecnym podglądactwem i inwigilacją obywateli… Z kosmosu, straszą satelity zdolne namierzyć każdy ruch, zidentyfikować najmniejszy szczegół ubioru, prześledzić trajektorię trasy ogarniętych wyprzedażowym amokiem zakupoholików. Na ulicy, dla lepszej ostrości, podglądactwo przejmują kamery miejskie, policyjne i zewnętrzne poszczególnych budynków…. W końcu poinformowany tabliczką na granicy miejscowości obywatel powinien mieć świadomość, że miejscowość jest monitorowana, że dla bezpieczeństwa, dla ochrony, że z prawdziwej troski to wszystko i dla jego szeroko pojętego dobra… A i uciec przed tą przymusową opieką trudno, bo dobrotliwe oko Wielkiego Brata wyśledzi ile bułek w piekarni, ile bluzek w butiku, ile burgerów w fastfoodzie, ile banknotów w banku obywatel brał do ręki….

I chociaż w dobie terrorystycznej aktywności rożnych grup ekstremistycznych
i rosnącego poczucia społecznego zagrożenia, potrzeba istnienia i sprawnego funkcjonowania zamontowanych w wielu miejscach kamer kontrowersji wielkich nie wzbudza, o tyle ich obecność w niektórych miejscach rodzi pytania o cel, o potrzebę. Wzbudza nawet pewne podejrzenia…. W przeciętnym obywatelu rośnie wrażenie coraz większej inwigilacji i funkcjonowania w państwie policyjnym, gdzie prywatność i prawo do ochrony tego, czego nie chce podawać do publicznej wiadomości jest pustym sloganem i fikcją, nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością.

Powszechna obecność kamer monitoringu na ulicach, skrzyżowaniach, placach, na zewnątrz budynków, wewnątrz instytucji, sklepów, firm, urzędów skłania do refleksji, ale również wzbudza obawy o zapisy z tych urządzeń, o dostęp do nich,
o zabezpieczenie, przekazywanie do innych podmiotów… Obawy tym większe, że monitoring stał się tak powszechny i dostępny, że może go stosować właściwie każdy… choćby do ochrony własnego domu.

Zaistniała stąd potrzeba stworzenia uregulowań prawnych, które z jednej strony umożliwią stosowanie monitoringu jako metody zwiększającej bezpieczeństwo
i zabezpieczania dowodów dochodzeniowo-procesowych, ale z drugiej strony zapewnią w maksymalnym osiągalnym stopniu ochronę danych, obrazów i informacji zapisywanych i przetwarzanych w ten sposób.

A co Wy o tym sądzicie? Jakie są Wasze doświadczenia? Za tydzień kolejna część opowieści o prywatności w dobie wszechobecnego podglądactwa

Bernadeta Gronowska, E-QSM


Zadbaj o bezpieczeństwo danych w swojej firmie

Potrzebujesz wsparcia jednorazowego, stałego, doradczego lub technologicznego?
Sprawdź, jak możemy pomóc!