Polityka bezpieczeństwa informacji i fizyka kontra gwiezdne wojny cz. 1

W ramach działań określanych, jako Polityka Bezpieczeństwa Informacji często można zetknąć się z pytaniami klasy „a po co”, „a dlaczego” i odpowiedziami przypominającymi syndrom palacza, czyli „mnie to nie dotyczy”, „ja jestem zabezpieczony”. Jak ktoś nie wierzy, to niech spróbuje i pokaże palaczowi paczkę papierosów i spyta go co myśli o napisach na nich umieszczonych – gwarantuję, że dziewięć no może osiem osób na dziesięć zwyczajnie się uśmiechnie. I tylko uśmiechnie.

Takie zachowania to nic dziwnego. Gdybyśmy nie podchodzili w ten sposób do zagrożeń, to większość z nas nigdy nie wyszłaby z domu, po wywrotce na rowerze już nigdy by na niego nie wsiadła itd. Jednak co innego spaść z konia, a co innego być święcie przekonanym i często tylko przekonanym, że mi nic nie grozi, że moje zabezpieczenia są najlepsze itd. Można tu dla żartu przywołać cytat z pewnego kultowego filmu – „niedoceniasz potęgi mocy” – wiemy jak ostatecznie skończył wypowiadający te słowa, choć moc ciemna była w nim nader silna, prawda.

W filmach już tak jest, że dobro zwycięża zło. W życiu, wbrew pozorom, też. Jednak w filmach nie widać wszystkiego. Nikt nie wie np. jak bardzo bolało Kopciuszka, że jest Kopciuszkiem, ile się musieli napocić bohaterowie Szklanej Pułapki aby w końcu wygrać ze złoczyńcami, nie mówiąc już o tym ile kosztowało budżet miasta odbudowanie infrastruktury po tym jak Bruce Willis ścigał się ciężarówką z eFem 35-tym. W filmie to nieistotne, kto za to sprzątanie zapłaci. W życiu już niekoniecznie. Nie raz okazuje się, że zwycięstwo ma jednak gorzki posmak porażki. Swoją drogą polecam tą bajkę pod tytułem Szklana Pułapka IV, zwłaszcza w kontekście komputerów i PBI.

Samą Politykę Bezpieczeństwa Informacji można przyrównać do fizyki, której zdecydowana większość z nas nie lubi, choć nie bardzo wiem dlaczego. Poziom przekonania do fizyki rośnie wraz ze wzrostem dostrzegania jej w otoczeniu. Piszę tak może dlatego, że moi nauczyciele m.in. od fizyki uczyli jej na bazie otaczającego nas świata i zjawisk, co dawało możliwość szybkiego przyswajania wiedzy i jej wykorzystywania na co dzień. Podobnie jest z PBI. Jeżeli zaprzestaniemy ślepo wierzyć w technikę i moc zabezpieczeń i uwierzymy w możliwości ludzkiej wyobraźni oraz jeżeli zaczniemy uważnie obserwować rzeczywistość dostrzeżemy, że zagadnienia te wcale nie są takie trudne. Trudnym natomiast zadaniem jest niewątpliwie poszukiwanie „środka”, w którym leży prawda, czyli umiejętność dokonywania rzetelnej oceny zagrożeń.

Jacek Rembikowski


Zadbaj o bezpieczeństwo danych w swojej firmie

Potrzebujesz wsparcia jednorazowego, stałego, doradczego lub technologicznego?
Sprawdź, jak możemy pomóc!